Jak upić się dwoma łykami wody?

Jestem wielkim fanem picia wody i innych napojów. Zwykle przyjmuję po kilka litrów płynów dziennie. Lubię też obserwować wpływ różnych działań na nawodnienie organizmu i konsekwencje z tym związane. Ostatnio natrafiłem na fragment filmu dokumentalnego, który dotykał tych kwestii. Film przypominał reality show, jeno w nieco innym niż zwykle wydaniu. Po gorącej pustyni szedł facet z dwoma wielbłądami. Ujęcia z marszu były przeplatane jego refleksjami z tej podróży. Rzecz dotyczyła przede wszystkim pragnienia i związanych z nim kwestii. Co jakiś czas na ekranie pokazywała się informacja, jak długo jest już w drodze i ile wody mu pozostało. Człowiek ten, posiadał sporo wiedzy teoretycznej, którą konfrontował na bieżąco z doświadczeniami ze swojego marszu. Stosował ciekawą, wymagającą silnej woli i motywacji, technikę zapobiegającą odwodnieniu. Ponoć przy tak wysokich temperaturach (w dzień na pustyni ciepełko zawsze przekracza 40 stopni Celsjusza) im więcej się pije, tym więcej się wypaca. W związku z tym podróżnik w ogóle nie pił w ciągu dnia, czekając na „wodną ucztę” do zmroku, kiedy robiło się zimno. Wtedy pił, a woda oczyszczała jego organizm z toksyn. Dowiedziałem się też, że gdy się odwadniamy, krew zagęszcza się. Zapamiętałem, że gdy w ten sposób stracimy 4% objętości krwi, układ nerwowy zaczyna wysyłać silne sygnały do mózgu, które to wywołują uczucie pragnienia. Przy 8% utraty objętości, pojawiają się zawroty głowy i inne tego rodzaju przyjemności. Przy utracie 12% jest już totalna kiszka. Później piechur zwierzył się, że idzie mu się całkiem dobrze, dopóki temperatura nie przekracza 42-45 stopni, a gdy to nastąpi, traci siły i czuje się coraz gorzej. Powiedział, że wtedy pozwala sobie na dwa łyki wody co dwie godziny. Towarzyszące temu uczucia, które opisał, zaskoczyły mnie. Mówił, iż w takiej sytuacji z wysuszenia boli go już gardło, a jego totalnie spragniony organizm, popada w stan euforii, gdy woda dociera do żołądka. Powiedział, że wtedy, przez kilkanaście minut od napicia się, czuł się tak jakby się upił, ze wszystkimi towarzyszącymi temu objawami. Po przemyśleniu tego bardzo zachciało mi się pić. Cieszę się, że mam wody pod dostatkiem.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, koniecznie zobacz film: Skrajności (tytuł oryginalny: Quest For Extreme). Ma dwie części, jedna z nich opowiada właśnie o wspominanym wyżej Régisie Belleville’u i nosi podtytuł „Rozbitek na pustyni”. Film jest produkcji francuskiej i nakręcono go w 2006 roku.



Dodaj komentarz

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook