opinie: MOMU – restauracja na randkę?

Czy Momu jest dobrym miejscem na randkę w Warszawie?

Jak trafiłem do Momu.

Parę dni temu dostałem od Momu mejla z bogatym opisem lokalu, menu i fotografiami serwowanych potraw. Fajno, ale Zjedz to ziom! nie ufa nikomu na słowo, dlatego wprosiłem się na samodzielną wizytację restauracji. Co fajnego zastałem w Momu? Czytajcie dalej!

Kuchnia fusion pełną gębą i menu z rozdziałami niczym w książce.

Momu wielce chwali się swoim szefem kuchni… że pracował w najlepszych warszawskich hotelach, że przez pół roku gotował dla Stevena Spielberga, po czym odrzucił jego propozycję przeprowadzki do Beverly Hills i takie tam. Dla mnie najciekawszym wydał się fakt, że Maciej Piotrowski, bo o nim mowa, odbył kulinarną podróż po świecie. Przemierzając kolejne kraje kolekcjonował w pamięci smaki i wiedzę o miejscowej żywności. Teraz korzysta z tych doświadczeń, łącząc na różne sposoby to, co poznał i tworząc na potrzeby Momu nowe potrawy kuchni fusion (łączącej w jedno kulinarne tradycje z różnych regionów)

Menu w Momu zmienia się co jakiś czas. By podkreślić tę cechę, określono je mianem rozdziałów. Mniej więcej co kwartał całe menu jest zmieniane i następuje nowy rozdział w historii restauracji. Podczas naszej wizyty menu opatrzone było tytułem „Momu chapter 3”.

noodle na wydawce w Momu

Szef kuchni przekazuje noodle na „wydawkę”

Pieczenie pizzy w Momu na placu Teatralnym

Pieczenie pizzy

Szef kuchni Momu Maciej Piotrowski

Szef kuchni Momu Maciej Piotrowski

przygotowanie noodli w restauracji Momu

Szef kuchni szykuje noodle dla innych gości

Test randkowy Momu

Postanowiłem rzucić wyzwanie menu i umiejętnościom zaspokajania potrzeb klienta przez szefa kuchni Momu. Dlatego też oprócz moich własnych wymagań zabrałem ze sobą wymagającą randkowiczkę. Moja randkowiczka to osoba, którą niezmiernie trudno nakarmić. Nie jada większości dostępnych warzyw, sosów i nie przepada za potrawami wieloskładnikowymi. Pan Maciej cierpliwie wysłuchał długiej listy niejadalnych składników, chwilkę pomyślał i przedstawił propozycję posiłku. Już pierwsza propozycja została zaakceptowana i ochoczo skonsumowana przez moją randkowiczkę! To wielki sukces, mi z nią zazwyczaj nie idzie tak lekko ;)

Oto menu dla mojej wymagającej pani:

Starter: hummus, zamiast standardowych oliwek na okrasę wykorzystano owoc granatu i posiekane liście jakiegoś zioła.
Danie główne: pizza margherita z mozzarellą i serem o fikuśnej nazwie Grana Padano, oregano i sosem z pomidorów.
Deser: suflet czekoladowy

Humus w Momu | Gastrobar Warszawa

Humus z pestkami granatu

Pizza margherita | Momu Warszawa na randkę

Pizza margherita

suflet czekoladowy | Momu Warszawa na randkę

Suflet czekoladowy

Siebie przedstawiłem jako osobnika lubiącego próbować rzeczy nowych, stawiającego ryby i roślinność ponad mięso z naszych przyjaciół mniejszych. Także w moim przypadku szef kuchni nie musiał zastanawiać się zbyt długo. Na starter dostałem Spicy thai seafood, czyli kubełek wypełniony patykami. Na patyki nadziano krewetki oraz mielone kotleciki z ryby. Krewetki nie były zaskoczeniem dla moich zmysłów, ale inaczej sprawa miała się z owymi kotlecikami. Wewnątrz nich był zielony groszek i jakieś zioła… smakowały tak, jakby nie poddano ich obróbce cieplnej mimo, iż znajdowały się wewnątrz smażonego(?) kotlecika. Przyjemny to efekt. Spicy thai seafood bardzo mi smakowało. Mam jeno zastrzeżenia co do nazwy. Słowo Spicy sugerowało niebagatelną ostrość, a mój starter dorównywał ostrością żółtemu serowi ;) Oprócz kubełka, na początku dostałem jeszcze zupę i deser, podane w… maleńkich szklaneczkach, urocze :) Zupą był krem z brokuła. Smakiem przypominał mi domowe zupy babci Haliny. Lubię zupy babci Haliny. W drugiej, deserowej szklance znalazłem truskawki. Truskawki razem z małymi kawałkami bezy unosiły się w kremowym serku. Całość polana była musem truskawkowym. Po skonsumowaniu starterów niecierpliwie oczekiwałem na danie główne. W moje ręce trafiło to co akurat było lunchem dnia. Sałatka w malutkiej szklaneczce, frytki w malutkiej szklaneczce i bezwstydnie ogromny wegetariański hamburger. Zwykle ciężko jest się najeść jedną kanapką… ale Vegeburger z Momu dorównuje wielkością trzem big makom. Gdy skończyłem już jeść, byłem tak pełny, że czułem się pijany… mimo, że byłem trzeźwy jak świnia. Szef kuchni sprostał także mojemu wyzwaniu. Zjadłem kotleciki rybne, które były dla mnie nowością i bezmięsnego hamburgera- którego próżno szukać w znanych mi przybytkach serwujących amerykańskie kanapki.

Oto menu dla szukającego nowych wrażeń rybo-wegetariana:
Starter: Zupa krem z brokuła i deser truskawkowy
Starter II: Spicy thai seafood- kubełek z patykami, krewetkami i kotlecikami rybnymi
Danie główne: Nieprzyzwoicie wielki Vegeburger z frytkami i sałatką w malutkich szklaneczkach

malutkie szklaneczki z zupą i deserem truskawkowym

Krem z brokuła i deser truskawkowy w malutkich szklaneczkach

Pieczone krewetki i kotlety rybne | restauracja Warszawa

Spicy Thai Seafood z pieczywem i dipem

Wegeburger w warszawskim Momu

Wegeburger z przystawkami. Muszę przyznać, że nie popisałem się robiąc to zdjęcie. Vegeburger to wielka, dwuręczna kanapka, a szklaneczki z frytkami i sałatką są malutkie… natomiast ja zbudowałem na fotografii taką perspektywę, że wygląda jakby było na odwrót.

Co do picia w Momu

Podczas randki w Momu piliśmy dwa razy, przed i po jedzeniu. Tak samo jak w przypadku wyboru posiłku, w wyborze napitku poprosiliśmy o sugestię, tym razem kelnera. Okazało się, że specjalnością Momu w kategorii napoje są koktajle. Koktajle serwowane są w dłuuugich szklankach na szczycie bogato przyozdobionych jadalną dekoracją. Na zdjęcia załapała się też lemoniada, zwróćcie uwagę, że urodą dorównuje ona koktajlom.

Lemoniada i koktajl imbirowy

Lemoniada i koktajl Ginger Smoothie (banany, imbir, miodzik, sok pomarańczowy)

koktajl arbuzowy do wypicia w Warszawie w Momu

Koktajl Rojo (truskawki, arbuz, marakuja)

Oferta koktajli z menu Momu jest bogata i urozmaicona. Poza klasycznymi słodkoowocowymi połączeniami, jakie znalazły się w naszych szklankach, można też zamówić owoce zaprawione ziołami, używanymi w kuchni, a także koktajle warzywne i warzywno-owocowe. Obok koktajli bezalkoholowych, w menu pyszni się drugie tyle koktajli wyskokowych. Wśród nich zdarzają się takie oryginały jak koktajl ze szpinakiem! Na koniec randki poprosiliśmy barmana o przygotowanie drinków o małej objętości… bo mieliśmy już pełne brzuchy. Warto zaznaczyć, że karta drinków w Momu jest jedynie sugestią. Można zamawiać drinki, których nie ma w karcie lub poprosić barmana o improwizację. Tak też zrobiliśmy i na naszym stoliku wylądowały po dwie nietypowo opakowane jednostrzałówki. Takich naczyń wcześniej nie widziałem… sprawdźcie sami na obrazku:

Barman prezentuje drinki w nietypowych kieliszkach

Barman prezentuje improwizowane drinki, których nie ma w karcie.

drinki w dziwnych kieliszkach w kształcie słoików

Jednostrzałowe drinki podane w maleńkich słoiczkach. Czyżby to było mrugnięcie okiem do przyjezdnych Warszawiaków? ;)

drinki w nietypowych dwuczęściowych stożkowatych kieliszkach

Drinki w dwuczęściowych kieliszkach

drink bar w Momu Warszawa

Bar z napojami. Widok przez salę.

Sporo własnej produkcji

Ciekawostką w Momu jest też to, że lokal piecze własne pieczywo. Używają w tym celu specjalnie dobranej mąki importowanej aż z Francji. Nie jestem pewien, czy coś takiego faktycznie znacząco wpływa na smak pieczywa… ale niewątpliwie należy docenić dbałość o szczegóły.
Momu przygotowuje także własne nalewki, które są później używane w drinkach.

przygotowanie sufletu czekoladowego w restaurcyjnej kuchni

Rozpuszczanie czekolady na suflet

Atrakcje pozajedzeniowe

Podczas mojej wizyty ściany lokalu gościły wystawę malarstwa abstrakcyjnego. Ekspozycja zmienia się raz na jakiś czas, zatem przy okazji posiłku można też karmić oczy. Z głównej sali można zejść po schodach do piwnicy o klubowym wyglądzie. Odbywają się tam koncerty i wydarzenia kulturalne.

Wystawa malarstwa abstrakcyjnego | Momu

Wystawa malarstwa

Schody na dolny poziom

Schody prowadzące na dolny poziom Momu

Dolny poziom w gastrobarze Momu

Dolny poziom

Ceny

Żeby najeść się w Momu trzeba wydać 20-50 złotych w zależności od apetytu i upodobań. Biorąc pod uwagę lokalizację i serwowaną szamkę… ceny są zacne.

Polecam ofertę lanczową. Codziennie dwa syte zestawy do wyboru. Codziennie inne. Codziennie jeden w cenie 19pln, drugi w cenie 25pln.

Namiary

Momu Znajduje się na Placu Teatralnym. Zaraz obok Teatru Narodowego. Adres to Wierzbowa 11.

Możecie też odwiedzić fejbukowego fanpejdża Momu. W przygotowaniu jest strona www.

Jak kto chce dzwonić lub pisać: 506 100 001 , gastrobar@momu.pl

Mateusz Wysoki Niski bloger, Marcin Wachowicz restaurator, Maciej Piotrowski szef kuchni

Ja, Marcin Wachowicz- współwłaściciel Momu, Maciej Piotrowski- szef Kuchni Momu



Dodaj komentarz

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook