Piwny weekend w Warszawie

3 dni piwnych przygód

Siemano! Właśnie zakończyłem fantastyczny piwny weekend pełen emocji i smaku. Dużo się działo i chcę Wam opowiedzieć o wszystkim. Odwiedziłem zaprzyjaźniony pub Cześć!, namieszałem przy moim domowym piwie, poznałem piwnych podróżników z dalekich, ale jak się okazało znajomych stron i piłem piwo z turbo obfitego baru w Piw Paw Foksal.


Smoked Pacific Ale w Cześć!


W piątek wybrałem się do Czesć! na premierę piwa silnie związanego z tym lokalem. Załoga i cześciowi goście lubią tak bardzo Pacific Pale Ale, że serwowane jest tu nieprzerwanie przez niemal całe istnienie lokalu. Browar Artezan warzy Pacific Pale Ale już od dwóch lat. Z okazji urodzin piwa uwarzono jego alternatywną, wędzoną wersję. I to właśnie piwo miało swoją premierę w Cześć! Niestety już tylko kilka osób zdąży go jeszcze spróbować. Dzwoniłem dziś do Kuby z Cześć i powiedział mi, że zostało jeszcze tylko na kilka kufli… ale zaraz po wędzonym Pacificu na kran wskakuje Piwo Łowickie Smoked Pale Ale. To również brzmi znakomicie :)

Po lewej Pacific Pale Ale, po prawej Smoked Pacific Pale Ale

craft beer pub cześć warszawa

Kuba za barem

za barem w cześć warszawa pub

Ja i Cześciowa ekipa barowa

Piotrek za nalewakiem

Lubię przychodzić do Czesć! ze względu na atmosferę jaka tam panuje. Jest tam sporo tego czego zazdrościłem Anglikom w ich małych lokalnych pubach. Umieszczone za barem hasło „come as strangers leave as friends” dobrze to oddaje. Popijałem piwo przy barze. Ktoś podszedł zamawiać piwo i na głos zastanawiał się co wybrać. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem mu doradzać. Po doradzaniu naszła mnie refleksja, że może nie jest to właściwe zachowanie. Zapytany o to barman odparł bym się nie przejmował, bo ostatnio ktoś inny tak daleko posunął się w doradzaniu, że dopłacał komuś do piwa tylko po to by spróbował polecanego rodzaju :)

Smoked Pacific na nalewaku

Podczas wizyty w Czesć! spróbowałem także Panzerfausta, na którego polowałem. Jest to piwo w stylu Silesian Rye Pale Ale… w skrócie SRIPA ;)


Otto The Bier Dude i Margaret The Bier Wench


Przy barze poznałem parę Anglików Otta i Margaret. W Czesć! można spotkać wiele anglojęzycznych osób, większość z nich mieszka w pobliżu lokalu. Okazało się jednak, że tych dwoje nie należy do grona osób z sąsiedztwa. Są oni piwnymi podróżnikami. Przyjechali z Anglii specjalnie po to by napić się piwa w kilku miejscach w Warszawie. To, że trafili do Czesć! akurat w dniu premiery Smoked Pacific nie było przypadkiem. Wyposażeni w notes, aparat fotograficzny i wyostrzone kubki smakowe podróżują po świecie by degustować rozmaite piwa. Na stronie Otta można obejrzeć i poczytać relacje z ich podróży. Jest też garść piwnej wiedzy i kącik piwnej poezji. W trakcie rozmowy okazało się, że piwna para mieszka w Lancashire, miejscu gdzie mieszkałem przez kilka miesięcy. Po dokładnych ustaleniach okazało się, że po kilka razy w tygodniu przejeżdżałem rowerem pod oknami ich domu. W tym momencie pożałowałem, że nie znałem ich w owym czasie. Margaret i Otto prowadzą pub tylko dla znajomych w swoim przydomowym ogródku. Pub jest wystrojony piwnymi pamiątkami przywożonymi przez właścicieli z podróży. Na imprezach serwowane jest domowe jedzenie i piwo.

Margaret the Bier Wench

Otto the Bier Dude

Otto the Bier Dude


Co tam nawarzyłem? Stout z przyprawami


Na drugi dzień po imprezie w Czesć! zostałem w domu. Ten czas również upłynął mi pod znakiem piwa, tym razem nie wypijanego. Ostatnimi czasy dokształciłem nieco w dziedzinie piwowarstwa i wróciłem do produkcji piwa domowego. W moim fermentorze zmienia się w piwo druga warka, którą nastawiłem w ostatnim czasie. W sobotę przelałem ją z fermentacji burzliwej na cichą… co jest doskonałym momentem na dodatnie przypraw do piwa. Tych nie pożałowałem mojemu trunkowi. Do mojego stouta wrzuciłem pięknie pachnące skóry pomarańczy, laski wanilii, dębowe płatki i dodatkową porcję chmielu. Nie mogę się doczekać momentu, w którym będę mógł spróbować mojego czarnego aromatycznego piwa.

robienie piwa domowego stout w fermentorze

skóra pomarańczy, wanilia, płatki dębowe, chmiel w piwie

Błotopodobna warstwa przypraw na piwie nie wygląda specjalnie apetycznie… ale pachnie zniewalająco!


Piw Paw Foksal i jego bar obfitości


W niedzielę spotkałem się z piwnymi podróżnikami w Piw Paw na ulicy Foksal. O nowym pubie przy ulicy Foksal 16 dowiedziałem się dość późno, ale i tak jest to na tyle nowa wiadomość, że chce się nią z Wami podzielić. Mniejsza z tym, że wiadomość nowa. Jest przede wszystkim niesamowita. Jaram się tą inicjatywą jak cholera. To za sprawą 91 kranów w piwem. Tak 91!

Pub Piw Paw w Warszawie

Ściana kranów

Są w Warszawie puby, które serwują piwo z jeszcze większą różnorodnością, ale zawsze jest to piwo butelkowe. Krany to bardziej skomplikowana operacja. Po pierwsze z każdego rodzaju trzeba zamówić beczkę, nie da się wziąć po prostu kilku butelek. Po drugie piwo w beczce podłączone do kranu psuje się szybciej niż takie w butelce, należy zapewnić więc dużą rotacje piw na kranach. Dla piwofana ważniejsze są jednak inne konsekwencje degustacji w pubie z prawie setką kranów. Otóż Piw Paw daje możliwość picia piwa w małych kieliszkach po złotówce za porcję. Dzięki temu można, np.: spróbować dziesięciu wybranych piw i się nie upić :)

Można zamówić mnóstwo próbek po złotówce… albo i nawet dwa mnóstwa!

Wybór jest zacny. Obok kilku cydrów i piw, które dość łatwo znaleźć w sklepach, znajdują się prawdziwie trudno dostępne frykasy. Próbowałem Bazyliszkowej Rafinerii, piwa o piekielnej etykiecie, wyglądem przypominającego ropę, a w smaku mocne niczym bezołowiowa 98 ;) Próbowałem też Sharka, piwa browaru Widawa i najaktywniejszego polskiego piwnego blogera. Shark promowany jest jako ekstremalnie nachmielony, spodziewałem się, że gorycz wykręci mi gębę… ale okazało się, że chmielu wyciągnięto głównie smaki i zapachy owocowe. Pijąc to piwo czułem się jakby mi kto wepchał owoce do nosa. Spróbowałem też również wyrazistego Trappista, którego można zamówić w takim kieliszku:

trappist

Spróbowałem też ostrygowego stouta, i Grubą Kaśkę- piwo dyniowe. Tak wyglądał mój pierwszy zestaw próbek:

Smakowity zestaw próbek

A tu 3 rodzaje szkła do piwa z Piw Paw, na pierwszym planie kieliszek z próbką Rafinerii, na drugim 250ml kieliszek z Trappistem, a w tle pyszni się pół litrowa szklanka z Doktorem Citrą:

rafineria, trappist, dr citra

Kiedy w trakcie próbowania podniosłem głowę mój wzrok trafił na fresk. Artysta ukrył na nim kod niemal jak Leonardo ;) Uważny obserwator wypatrzy na nim genitalia:

Fresk na suficie i przyczajone w cieniu butelkowe pawie.

Później dalej degustowaliśmy:

toast piwem

Kieliszeczek próbka

Część ścian jest obklejona kapslami. Zapewne z biegiem czasu każda z nich będzie pokryta kapslową dekoracją

Ja i piwni turyści.

I robiliśmy sobie na wzajem zdjęcia:

otto rambles in warsaw

otto the bier dude

Krany w Piw Paw Foksal

margaret otto rambles

Zobacz też mój materiał o brytyjskich pubach:
angielski pub ciekawostki film



Dodaj komentarz

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook